Jeśli podczas ostatnich meczów w Apex Legends mieliście wrażenie, że gra toczy się w zwolnionym tempie, nie byliście sami. Deweloperzy z Respawn Entertainment zidentyfikowali wąskie gardło, które powodowało, że procesory maszyn AWS osiągały 100% użycia. Efektem były drastyczne spadki FPS i niestabilność, która potrafiła zepsuć nawet najlepiej zapowiadającą się potyczkę w Outlands.
Wprowadzone optymalizacje przyniosły natychmiastowy skutek. Dane z monitoringu serwerów wskazują na znaczący spadek liczby zgłoszeń dotyczących wydajności. Choć niewielka fluktuacja pojawiła się podczas drobnej aktualizacji serwerowej 26 lutego, ogólny stan gry jest obecnie znacznie lepszy niż w dniu premiery sezonu.
Dla nas, graczy, oznacza to powrót do płynnej, taktycznej rozgrywki, gdzie o zwycięstwie decydują umiejętności i synergia oddziału, a nie kaprysy infrastruktury sieciowej. To ważne, bo w świecie, gdzie walka o sławę i pieniądze w Igrzyskach Apex jest brutalna, ostatnią rzeczą, jakiej potrzebujemy, jest lag w krytycznym momencie wymiany ognia.
