Deweloperzy opublikowali serię materiałów, które w żartobliwy sposób tłumaczą usterki jednostek sanitarnych jako zamierzone „funkcje” statków Drake. To klasyczne mrugnięcie okiem do społeczności, która doskonale zna utylitarny, niemal surowy charakter tej marki. W świecie gry, gdzie każdy bezpiecznik i rura mają swoje znaczenie, nawet tak prozaiczny element jak toaleta staje się częścią większej opowieści o życiu na pokładzie.
Poza humorem, udostępnione kadry pokazują imponujący postęp w detalach środowiskowych. Zobaczyliśmy nowe ujęcia z industrialnej lokacji „Central Core”, która emanuje ciężkim, roboczym klimatem. Fani konstrukcji bojowych z pewnością zawiesili oko na nowym wariancie statku od RSI – prawdopodobnie kolejnej wersji popularnego Scorpiusa, który prezentuje się niezwykle agresywnie w nowym malowaniu.
Dlaczego to ma znaczenie dla graczy? Star Citizen od lat buduje swoją tożsamość na detalach, które dla innych gier są nieistotne. Wprowadzenie w pełni funkcjonalnych (i czasem psujących się) systemów higieny to kolejny krok w stronę „Second Life w kosmosie”. To właśnie te drobiazgi sprawiają, że kiedy w końcu ruszymy na wielogodzinną wyprawę w głęboki kosmos, nasz statek będzie przypominał dom, a nie tylko zestaw statystyk i tekstur. Nawet jeśli ten dom ma czasem problemy z hydrauliką.
