Dla weteranów serii powrót do Prypeci to zawsze moment szczególny, ale w nadchodzącej odsłonie deweloperzy kładą ogromny nacisk na narrację środowiskową. Kino Prometeusz nie jest tu wyjątkiem. Jego nazwa, nawiązująca do tytana, który podarował ludziom ogień, w kontekście „miasta atomu” nabiera tragicznego znaczenia. To tutaj młodzi mieszkańcy spędzali wieczory, nieświadomi, że potęga, którą uosabiał ich patron, wkrótce obróci ich świat w ruinę.
Co ciekawe, mimo upływu lat i niszczycielskiego wpływu anomalii, słynna mozaika „Energia” na fasadzie budynku pozostała niemal nienaruszona. W grze będzie ona stanowić jaskrawy kontrast dla zdewastowanego wnętrza, wypełnionego gruzem i czającymi się w mroku mutantami. To właśnie takie detale sprawiają, że eksploracja w S.T.A.L.K.E.R. 2: Heart of Chornobyl przestaje być tylko walką o przetrwanie, a staje się podróżą przez historię utraconego świata.
Dla graczy oznacza to, że każda lokacja w Zonie ma swoją duszę. Odwiedzając plac przed kinem, gdzie wciąż stoi posąg Prometeusza, Skif i inni stalkerzy będą mogli poczuć ciężar przeszłości. To przypomnienie, że Zona to nie tylko poligon doświadczalny dla frakcji takich jak Warta czy Iskra, ale przede wszystkim miejsce wielkiej ludzkiej tragedii, którą wciąż możemy odczytać z murów opuszczonych budynków.
